Jest kraj nieznanych cudów,

Gdzie z białych gór

Potoki srebrem płyną

Doliny śpią

A tajemnicze źródła leśne

Czyszczą ze szmerem przy świetle księżyca,

Połyskujący złoty piasek.

Smreki w milczeniu stoją, bez oddechów

 Jak straż nocna w przedsień kościoła

W którym za mgławą tajemnic osłoną

Bóstwo nieznane ludziom śpi

 

Tam- przy nieznanym drzewie

Ukryty drogi skarb,

O którym nikto nie wie (…)[1].

 

Opis Gorców, nakreślony przez Władysława Orkana w powieści W Roztokach, zdobył  sławę, obiegł przewodniki i szkice krajoznawcze. Opis daje malowniczy skrót charakterystyki tych gór:
Naprzeciw Tatr, między doliną nowotarską, a wężowatą kotliną Raby, wspięło się gniazdo dzikich Gorców. Od romantycznych Pienin rozdzielał je wartki kamienicki potok, a od spiskiej krainy odgraniczył je bystry Dunajec. Samotnie stoją nad wzgórzami.

  

           Podczas gdy Tatry i rejon podtatrzański coraz częściej stawały się celem i przedmiotem turystycznych, krajoznawczych i artystyczno- literackich eksploracji, Gorce były terenem mało znanym. W drukowanych wypowiedziach o Orkanie i jego utworach pojawiały się informacje, że tematem jego prozy są Tatry i Podhale- Gorców nie zauważano.

 

           Od chwili wejścia Orkana w literaturę, Gorce powoli, ale systematycznie ukazywały się szerszemu światu, budząc zainteresowanie krajoznawców, geografów, etnografów i pisarzy. Leopold Staff pisał o Gorcach:

 

Gorce chmurne i dżdżyste, zielone manowce,

Smreki, szałasy kryte szczerniałymi deski,

Piargi, liche kartofle i chude owieski,

Musujące potoki i skubiące owce,

Kraina mokra, chłodna, wieczyście zziębnięta

W bose nogi pastuchów, co gęsi i krowy

Pasą na słocie, kryjąc w szare worki głowy,

Holofieniem góralskich głosów zachrypnięta,

Chociaż szyje wzgórz swoich owija w mgieł szale,

Gdy samotnie, odludnie turlikają hale.

  

         Wrażenia z orkanowskiej krainy i jej wpływ na twórczość pisarza opisał Adam Grzymała- Siedlecki w opowiadaniu pt. Janosiki. Nowela o nowelistach:

 

Było to u Orkana w Porębie, górskiej wioszczynie koło Nowego Targu, rozłożonej na wierzchołkach, na gołych ugorach między przylaskami. Na obrosłym świerkami grzbiecie spaliśmy wycięte naprędce jałowcowe karły; zza dymu, zza tej tęczowo- opałowej, wonnej od żywicy tkaniny, z ostatnimi promieniami przepysznego słońca, patrzyliśmy w dół na Niedźwiedź, miasteczko góralskie z tartakiem żydowskim.

 

        Wypowiedzi o Gorcach, wplatane w narrację powieści Orkana, są  znane. Obok popularnych utworów Orkana o tematyce gorczańskiej przechowały się także Jego listy, ukazujące przywiązanie do rodzinnej ziemi. Przekazywał w nich szczery, prosty i serdeczny obraz swych kontaktów z Porębą Wielką i nieujarzmioną, dziką przyrodą Gorców. W latach dojrzałej twórczości literackiej w listach do bliskich pojawiają się uwagi o spokoju i ciszy, którą znajduje w Gorcach:

Dobrze mi tu, jak zawdy. A nawet lękam się tej drobnej, a tak dużej szcęśliwości, jaką daje rodzinny kąt i otoczenie kojących serc.

 

We wrześniu 1899 roku w liście do Wysłoucha Orkan pisał:

Ślicznie tu u nas w Gorcach, ale bieda się wlecze za ludźmi po tej ziemi.

 

        W psychice Orkana ukształtowały się dwa obrazy Gorców: jeden- to urok przyrody, lasów, rozległych, obłych hal, pachnących traw, drugi- to trud, z jakim tutejszy człowiek, przy pomocy prymitywnych środków wyszarpuje z ziemi skąpe i opóźnione plony. We Wskazaniach dla synów Podhala Władysław Orkan pisał:       

 

Odzywam się do Ciebie, synu Podhala, młodszy mój Bracie, Ty idący, i Ty, który przyjdziesz... Odzywam się prawem miłości tej ziemi, prawem serca. Poznaj przeszłość Podhala nie tylko po wierzchu (...) ale sięgnij głębiej – poznaj pracę całą wieków, które Cię oto wydały. Poznaj życie swych dziadów – ich pragnienia, działania, ich bunty – stosunki ontoczesne, zarówno ekonomiczne, jak i polityczne – całą barwną, bogata, jakiej żadna z ziem polskich nie ma, tradycję Podhala. Tradycja jest Twoją godnością, twoją dumą, twoim szlachectwem, synu chłopski. Dbaj o zachowanie spuścizny Twych ojców: rodzimej sztuki, rodzimej kultury (…).  Ze wsią swoją rodzinna żyj – i daj jej, co najlepsze, z duszy  swej. Wróć braciom, coś wiedzą zdobył. – Nie przecinaj korzeni łączących Cię z rodna ziemią – choćbyś na końcu świata się znalazł. To tak, jakbyś przeciął siły żywota. To winieneś Duchowi swojemu i Ojcom swoim.

        Orkan, pisząc o rodzinnyej Porębie Wielkiej nazywa ją krainą kęp i wiecznej nędzy. Na roli kamienistej, twardej- widziałem człeka, który mozolnie rył motyką ziemię niewdzięczna, pot spływał mu kroplami z czoła, a on z dziką zawziętością kopał ziemię i nie ustawał, póki korzonka nie dostał spod ziemi.

        Niełatwo było Orkanowi wydostać się z tego skrawka ziem na szeroki, cywilizowany świat[2].

 

 

 

 

 



[1] Orkan Wł.,  Jest kraj nieznanych cudów.

[2] Dużyk Józef, Władysław Orkan, Warszawa 1980.